aktualności
Koncert Filharmoników Poznańskich dzisiaj w radiowej Dwójce, a jutro w Internecie
W najbliższy piątek, 17 kwietnia, o godzinie 19, zapraszamy na kolejny koncert internetowy Filharmonii Poznańskiej. Tym razem bohaterem wieczoru będzie zmarły niedawno Krzysztof Penderecki. Przypomnimy go jako kompozytora i jako dyrygenta.
Jeśli ktoś z Państwa nie będzie mógł przeżyć tego koncertu jutro, to już dzisiaj o godz. 19.30 może wysłuchać go w Programie 2 Polskiego Radia audycji Filharmonia Dwójki.
Melomanom zaprezentujemy nagranie koncertu w wykonaniu Poznańskich Filharmoników oraz solistów – Fumiaki Miury (skrzypce) i Juliana Rachlina (altówka), pod batutą maestro Krzysztofa Pendereckiego. Koncert ten odbył się w Auli Uniwersyteckiej w Poznaniu, 23 listopada 2012 roku. I był wyjątkowy z wielu powodów – tego dnia przypadały 79. urodziny Krzysztofa Pendereckiego (stad tytuł wieczoru Urodziny Mistrza), a kompozytor zaproponował, by miesiąc po światowym prawykonaniu w Złotej Sali Musikverein w Wiedniu, właśnie w Poznaniu, z Orkiestrą Filharmonii Poznańskiej odbyło się pierwsze polskie wykonanie jego najnowszego wówczas utworu symfonicznego – Koncertu podwójnego na skrzypce, altówkę i orkiestrę. W stolicy Austrii utworem tym dyrygował Mariss Jansons, a w Auli Uniwersyteckiej – kompozytor (w obu wykonaniach na altówce grał Julian Rachlin, któremu utwór został zadedykowany).
W drugiej części koncertu 23 listopada 2012 Krzysztof Penderecki poprowadził jedną ze swych ulubionych symfonii – VII Symfonię A-dur op. 92 Ludwiga van Beethovena. Prezentacja fantastycznego dzieła w roku 250. rocznicy urodzin kompozytora ma szczególną wymowę.
Serdecznie Państwa zapraszamy.
Zapraszamy Państwa do udziału w wyjątkowym przedsięwzięciu, opartym na popularnej w internecie formule Q&A (ang. questions and answers) – pytania i odpowiedzi. Na Państwa pytania odpowiedzą Maestro Marek Pijarowski, Maestro Łukasz Borowicz oraz Dyrektor Filharmonii Poznańskiej Wojciech Nentwig.
Pytania można przesyłać za pomocą internetowego formularza:
- Na pytania do Maestro Łukasza Borowicza czekamy do 17 kwietnia: formularz
- Na pytania do Dyrektora Wojciecha Nentwiga czekamy do 21 kwietnia: formularz
- Na pytania do Maestro Marka Pijarowskiego czekamy do 24 kwietnia: formularz
Odpowiedzi na najciekawsze z pytań usłyszą Państwo na stronie internetowej oraz na naszym profilu na Facebooku odpowiednio – 20, 25 i 28 kwietnia.
Zachęcamy do zadawania pytań!


W najbliższy piątek, 17 kwietnia, o godzinie 19, zapraszamy na kolejny koncert internetowy Filharmonii Poznańskiej. Tym razem bohaterem wieczoru będzie zmarły niedawno Krzysztof Penderecki. Przypomnimy go jako kompozytora i jako dyrygenta.
Melomanom zaprezentujemy nagranie koncertu w wykonaniu Poznańskich Filharmoników oraz solistów – Fumiaki Miury (skrzypce) i Juliana Rachlina (altówka), pod batutą maestro Krzysztofa Pendereckiego. Koncert ten odbył się w Auli Uniwersyteckiej w Poznaniu, 23 listopada 2012 roku, a transmitowany był przez Program II Polskiego Radia, które użyczyło nam tego nagrania na najbliższy koncert internetowy.
Poznański koncert sprzed niemal ośmiu lat był wyjątkowy z wielu powodów, choć dwa miały dla nas szczególne znaczenie – 23 listopada 2012 roku przypadały 79. urodziny Krzysztofa Pendereckiego (stad tytuł wieczoru Urodziny Mistrza), a kompozytor zaproponował, by miesiąc po światowym prawykonaniu w Złotej Sali Musikverein w Wiedniu, właśnie w Poznaniu, z naszą filharmoniczną orkiestrą odbyło się pierwsze polskie wykonanie jego najnowszego wówczas utworu symfonicznego – Koncertu podwójnego na skrzypce, altówkę i orkiestrę. W stolicy Austrii utworem tym dyrygował Mariss Jansons, a w Auli Uniwersyteckiej – kompozytor (w obu wykonaniach na altówce grał Julian Rachlin, któremu utwór został zadedykowany). W drugiej części koncertu 23 listopada 2012 Krzysztof Penderecki poprowadził jedną ze swych ulubionych symfonii – VII Symfonię A-dur op. 92 Ludwiga van Beethovena.
Koncert podwójny na skrzypce, altówkę i orkiestrę od pierwszym akordów zaskakuje swym liryzmem, wyczuleniem na barwę dźwięku i perfekcją w budowaniu nastroju. I choć brak w nim efektów popisowej wirtuozerii to ogromna trudność obu partii tkwi w ukazaniu zmienności i emocjonalności tematów oraz oddaniu charakteru muzycznego dyskursu. Utwór ten nie jest burzliwym sporem, lecz inteligentnym dialogiem dwóch dojrzałych osobowości. Bogata i wielowarstwowa faktura Koncertu charakteryzuje się doskonałą orkiestracją, nasyceniem barw, które rozlewają się w orkiestrowym tutti. Doskonale łączy się z ekspresją zróżnicowanych emocji, dzięki czemu konstrukcja dzieła jest spójna i udramatyzowana.
W drugiej części wieczoru zabrzmiała VII Symfonia A-dur op. 92 Ludwiga van Beethovena – istna orgia rytmu i symfonia humoru, jak okrzyknięto dzieło tuż po premierze, która odbyła się 8 grudnia 1813 roku w wiedeńskiej Wielkiej Sali Uniwersyteckiej. Richard Wagner uznał pełną wigoru VII Symfonię Beethovena za apoteozę tańca, zaś sam twórca przyznał, iż komponując utwór chciał nawiązać nim do orgiastycznych rzymskich bachanaliów. To jemu przypisywane są słowa, iż muzyka jest winem, które inspiruje nas do tworzenia, a ja jestem Bachusem, który dla nich nalewa ten przepyszny napój i upaja nim ich ducha.
Wykonawcy:
Fumiaki MIURA – skrzypce
Julian RACHLIN – altówka
Krzysztof PENDERECKI – dyrygent
Orkiestra Filharmonii Poznańskiej
Program:
- Krzysztof Penderecki – Koncert podwójny na skrzypce i altówkę (polskie prawykonanie)
- Ludwig van Beethoven – VII Symfonia A-dur op. 92
Poco sostenuto – Vivace
Allegretto
Assai meno presto
Allegro con brio

Niezwykły album, wyróżniony tytułem nagrania miesiąca prestiżowego brytyjskiego miesięcznika „Gramophone” (sierpień 2018), arcydzieło, które podbiło światowe listy przebojów. Dziś o 15:00 w niecodziennej odsłonie, w ramach kolejnego Koncertu Internetowego Filharmonii Poznańskiej.
Przed Koncertem internetowym zachęcamy do lektury recenzji, która ukazała się w miesięczniku „Gramophone”:
Kiedy pierwszy raz posłuchałem pierwszej części III Symfonii, nagranej live w roku 1995, odniosłem instynktowne wrażenie, że wykonanie było zbyt szybkie. Niemniej nieokrzesane, lecz jednocześnie precyzyjne brzmienie monumentalnego kanonu na smyczki Góreckiego od razu mnie poruszyło (nigdy wcześniej nie zastanawiałem się, jak dzieło to zabrzmiałoby na instrumentach z epoki…). Boreyko nadaje muzyce konkretne tempo, ale zdecydowanie nie skąpi niuansów. Precyzja brzmienia została wycyzelowana do takiego poziomu, jakiego nie słyszałem w żadnym innym nagraniu. Moment przed rozpoczęciem solowej partii sopranu trzyma w napięciu, a Ewa Iżykowska nie rozczarowuje – posiada ten wspaniały, bogaty głos, który, zdaje się, potrafią opanować tylko polskie sopranistki, a jego brzmienie wspierają niemal pozbawione wibrato smyczki. Nigdy wcześniej nie słyszałem lepszej wersji niż ta Stefanii Woytowicz pod dyrekcją Boura (jako solistka brała udział w prawykonaniu utworu), ale wykonanie Iżykowskiej dorównuje jej. Dawn Upshaw wypada znacznie gorzej. Orkiestrowa klarowność i precyzja artykulacji wspaniale prezentują się również na początku drugiej części, zaskakuje także niespodziewanie ciemne brzmienie niskich rejestrów Iżykowskiej, zwłaszcza w zestawieniu z nadzwyczajnie subtelnym przejściem do wyższych rejestrów. Boreyko umiejętnie kształtuje napięcie na przestrzeni całej części, aż po niemalże trwające w bezruchu akordy finałowe. W przeciwieństwie do części pierwszej, trzecia zdawała się rozpoczynać nieco za wolno, ale Boreyko doskonale wiedział, co robi – ponownie, napięcie ani na chwilę nie słabnie, a tempo okazuje się być idealne – tak samo jak wspaniała Iżykowska, całkowicie zespolona z orkiestrą. Jeśli jeszcze się nie domyśleliście, przez niemal cały czas słuchania albumu miałem łzy w oczach. Nawet jeśli posiadacie wszystkie inne nagrania tego utworu w swojej kolekcji, powinniście dokupić to – mistrzowskie wykonanie arcydzieła.
Martin Cullingford
W najbliższy piątek, 10 kwietnia, tym razem wyjątkowo o godz. 15 zapraszamy na prezentację III Symfonii Symfonii pieśni żałosnych na sopran solo i orkiestrę op. 36 Henryka Mikołaja Góreckiego. Przez Poznańskich Filharmoników nagrana została podczas koncertu, który odbył się 4 lutego 1995 roku w Auli UAM w Poznaniu. Nagranie to, w formie albumu, wydane nakładem wytwórni DUX, ukazało się dopiero po 23 latach – 10 stycznia 2018 roku. W Auli Uniwersyteckiej III Symfonia poprzednio zabrzmiała 18 stycznia 2019 roku, podczas koncertu poświęconego pamięci Pawła Adamowicza, zamordowanego prezydenta Gdańska.
III Symfonia Henryka Mikołaja Góreckiego to jedno z najoryginalniejszych arcydzieł (nie tylko polskiej) muzyki XX wieku. Adrian Thomas, angielski biograf kompozytora, tak o niej pisał: …Symfonia ma modlitewny, transcendentalny charakter wsparty prostotą i bezpośredniością, które rzadko można odnaleźć gdzie indziej. Wywołuje nastrój skupienia i skłania do cichej kontemplacji…
Teksty jej trzech części to trzy lamenty, monologi – XV-wieczny lament Matki Bożej do umierającego Jezusa, modlitwa dziewczyny do Maryi wyryta na ścianie celi w siedzibie Gestapo w Zakopanem podczas II wojny światowej, skarga matki po utracie syna poległego w jednym z powstań śląskich. Następując kolejno po sobie, wyraźnie wyznaczają dziełu przechodzenie od spraw boskich do ludzkich, od metafizyki do rzeczywistości ziemskiej.
Podczas naszego internetowego koncertu muzyce towarzyszyć będą nastrojowe fotografie tworzące wraz nią klimat zadumy i refleksji tak charakterystyczny dla tego wyjątkowego dnia w roku.
Symfonia pieśni żałosnych to dzieło do wysłuchania właśnie w Wielki Piątek.
Wykonawcy:
Ewa IŻYKOWSKA – sopran
Andrzej BOREYKO – dyrygent
Orkiestra Filharmonii Poznańskiej
Henryk Mikołaj Górecki (1933-2010)
III Symfonia Symfonia pieśni żałosnych na sopran solo i orkiestrę op. 36
Lento. Sostenuto tranquillo ma cantabile
Lento e largo. Tranquilissimo – cantabilissimo – dolcissimo – legatissimo
Lento. Cantabile-semplice


W tym tygodniu, codziennie o g.10 Dwójka – Program 2 Polskiego Radia zaprasza na cykl spotkań z Maestro Łukaszem Borowiczem, który od 2006 roku jest pierwszym dyrygentem gościnnym Orkiestry Filharmonii Poznańskiej. Warto posłuchać zarówno audycji, jak i rekomendowanych przez Maestro nagrań.
Polecamy i zapraszamy do słuchania!
Zachęcamy Państwa do zapoznania się z historią powstania opery Georges’a Bizeta – Djamileh autorstwa Ilony Iwańskiej oraz streszczeniem libretta przygotowanym przez Piotra Kamińskiego.
Na kolejny KONCERT INTERNETOWY zapraszamy dziś o godz. 19.
Na początek kwietnia w repertuarze Filharmonii Poznańskiej zaplanowane były dwa koncerty z cyklu „Nieznane opery znanych twórców” – 2 kwietnia koncertowe wykonanie Faniski Luigi Cherubiniego pod batutą Łukasza Borowicza z udziałem Poznańskich Filharmoników, solistów i Chóru Filharmonii Narodowej miało odbyć się w Warszawie podczas Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena, kolejne – 3 kwietnia w Auli UAM w Poznaniu, również pod batutą Łukasza Borowicza z udziałem Poznańskich Filharmoników, solistów i Poznańskiego Chóru Kameralnego.
Nawiązując do Festiwalu Beethovenowskiego, zamiast w Auli UAM, spotkamy się dziś kolejny raz na koncercie internetowym.
Tym razem zaprezentujemy jednoaktową operę Georges’a Bizeta – Djamileh. Jej koncertowe wykonanie odbyło się 7 kwietnia 2017 roku w Filharmonii Narodowej w Warszawie podczas 21. Wielkanocnego Festiwalu Ludwiga van Beethovena w ramach cyklu „Nieznane opery znanych twórców”, a powtórzone zostało 9 kwietnia 2017 roku w Auli UAM w Poznaniu. Opera ta, w wykonaniu w Orkiestry Filharmonii Poznańskiej, solistów oraz Poznańskiego Chóru Kameralnego pod dyrekcją Łukasza Borowicza nagrana została także na płytę – premiera albumu wydanego nakładem wytwórni DUX odbyła się 26 października 2017 roku.
Djamileh (z librettem Louisa Galleta) to miłosna historia rozgrywająca się pomiędzy tytułową niewolnicą Djamileh i kairskim sułtanem Harounem. Jej fabuła, utrzymana w atmosferze Baśni z tysiąca i jednej nocy, jest dość typowym przykładem XIX-wiecznych romantycznych fascynacji Orientem. I choć sam kompozytor uważał ją za trudną do scenicznej adaptacji, to jednak udało mu się niedostatki libretta zrównoważyć sugestywną aurą dźwiękową.
Wykonawcy:
Jennifer FEINSTEIN (Djamileh) mezzosopran
Eric BARRY (Haroun) tenor
George MOSLEY (Splendiano) baryton
Poznański Chór Kameralny
Bartosz Michałowski – przygotowanie chóru
Łukasz BOROWICZ – dyrygent
Orkiestra Filharmonii Poznańskiej
Wojciech Pszoniak – narrator (koncert)
Piotr Kamiński – narrator (album CD)

Jan Paweł II… Każdy z nas ma w pamięci swój obraz tej postaci, swoje wspomnienie. Dziś mija 15 lat od śmierci papieża Polaka. W czasie jego pontyfikatu Poznańskie Słowiki śpiewały dlań wielokrotnie. Wróćmy dziś w zadumie do tych chwil…

Było to przed prawie 57 laty. Z kolonii letnich Poznańskiego Chóru Chłopięcego w Człuchowie, poza pięknym jeziorem – zapamiętałem codzienne próby. Dlatego, że my: 11-,12- i 13-latkowie zetknęliśmy się wtedy z muzyką zupełnie nam nieznaną, wręcz niezrozumiałą. O ile motety Bacha czy Wacława z Szamotuł uznawaliśmy już za „swoje”, o tyle te dziwnie wyglądające nuty i wypływające z nich dźwięki (dysonanse, klastery, okrzyki) były całkowicie obce naszym oczom i uszom. Takie uczucia towarzyszyły mi na pierwszych próbach nowego wtenczas utworu – Stabat Mater. Na jednej z prób pojawił się sam kompozytor. Cóż to było za przeżycie!
Październik 1963 roku. Berlin. Komische Oper – nasz koncert na festiwalu Berliner Festtage. Jego kulminacją było pierwsze zagraniczne wykonanie tego utworu – napisanego na trzy chóry a capella, a kończącego się szlachetnym D-dur. Potem wielominutowe oklaski i owacje, a nazajutrz wspaniałe recenzje.
Taki był mój pierwszy kontakt z muzyką i… Krzysztofem Pendereckim. Stabat Mater stało się później ogniwem Pasji według św. Łukasza – dzieła, które otworzyło przed polskim twórcą drzwi do wielkich sal koncertowych i centrów muzycznych świata. A Stabat Mater – żelaznym punktem występów Chóru Jerzego Kurczewskiego, zwłaszcza zagranicznych.
Jednym ze śpiewaków chóru na koncercie w Belinie był mój rówieśnik, 13-latek, Andrzej Lesicki. Obecny rektor Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza, którego doktorem honoris causa został prawie ćwierć wieku później Krzysztof Penderecki.
Przez wiele następnych lat mój kontakt z muzyką tego kompozytora był sporadyczny. Pamiętam jedynie, że moi koledzy chóralni nagrywali muzykę do opery dla dzieci Najdzielniejszy z rycerzy wystawianej przez poznański Teatr „Marcinek” (obecnie – Teatr Animacji). Pamiętam też moje zaskoczenie, gdy słuchałem muzyki do filmu Rękopis znaleziony w Saragossie (swoisty pastisz twórczości dawnych mistrzów). I wielkie wrażenie, jakie wywarła na mnie inscenizacja opery Czarna maska jesienią 1987 roku w poznańskim Teatrze Wielkim, podobnie jak dekadę później – monumentalna VII Symfonia Siedem bram Jerozolimy wykonana w farze.
W latach dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku odbyłem kilka rozmów dziennikarskich z Mistrzem, zawsze podziwiając jego erudycję i błyskotliwość. Coraz bardziej podziwiałem też konsekwencję w tworzeniu muzyki nawiązującej do najważniejszych dla człowieka wartości: wiary i prawdy. I – komunikatywność jego twórczości.
Kiedy objąłem stery Filharmonii Poznańskiej wiedziałem, że powinienem zaprosić tu najwybitniejszych polskich kompozytorów. Henryka Mikołaja Góreckiego i Wojciecha Kilara – ze względu na stan ich zdrowia – już się nie udało, mimo sympatycznych rozmów i dużej życzliwości z ich strony. A Krzysztof Penderecki kalendarz miał, jak zresztą zawsze, szczelnie wypełniony. Pamiętając, że w 2013 roku przypadną jego osiemdziesiąte urodziny, i to, że wtedy na pewno będzie rozchwytywany nie tylko w Polsce, pomyślałem, że zaproponujemy Mistrzowi, by przybył do nas rok wcześniej. Zwłaszcza, że jego 79. urodziny przypadły wtedy (w 2012 roku) w piątek, zatem w nasz tradycyjny dzień koncertowy. Maestro tak bardzo ucieszył się z zaproszenia po latach do Poznania, że zaproponował, iż miesiąc po światowym prawykonaniu w Złotej Sali Musikverein w Wiedniu, właśnie tutaj z naszą filharmoniczną orkiestrą odbędzie się pierwsze polskie wykonanie jego najnowszego utworu symfonicznego – Koncertu podwójnego na skrzypce, altówkę i orkiestrę. W stolicy Austrii dyrygował Mariss Jansons, a w Auli Uniwersyteckiej – kompozytor (w obu wykonaniach na altówce grał Julian Rachlin, któremu utwór został zadedykowany). W drugiej części koncertu 23 listopada 2012 Krzysztof Penderecki poprowadził jedną ze swych ulubionych symfonii – Siódmą Ludwiga van Beethovena.
Tego wieczoru (transmitowanego przez Program 2 Polskiego Radia) Jubilat odebrał też zaległą Nagrodę im. Jerzego Kurczewskiego oraz przyjmował liczne, przede wszystkim muzyczne urodzinowe upominki-niespodzianki. A w przededniu zasadził w parku im. Romana Maciejewskiego – buk wyhodowany we własnym arboretum. Drzewa bowiem były jego największą – obok muzyki – miłością. Bo – jak zwykł mawiać: drzewa mają korzenie zarówno w ziemi, jak i w niebie. Potwierdzeniem tej miłości do drzew jest unikatowy park w rezydencji państwa Pendereckich w Lusławicach. Wszystkie znajdujące się tam okazy wybrał i większość osobiście posadził Maestro.
Wtedy po poznańskim koncercie postanowiliśmy z Bohaterem wieczoru, że Filharmonia Poznańska rok przed „okrągłymi” urodzinami kompozytora zapraszać go będzie do prowadzenia koncertów w podwójnej roli: kompozytora i dyrygenta. I wpisaliśmy do kalendarza listopadową datę w 2017 roku, ustaliliśmy program… Później okazało się jednak, że Profesor ma wtedy odebrać doktorat honorowy Indiana University i w Bloomington dyrygować Pasją Łukaszową. Musieliśmy więc szukać kolejnego terminu…
Spotkaliśmy się jeszcze kilka razy w różnych miejscach i okolicznościach. Okazja do dłuższej rozmowy nadarzyła się w maju 2018 w Londynie. Łukasz Borowicz dyrygował wtedy w Royal Festival Hall Londyńską Orkiestrą Filharmoniczną. W programie wieczoru znajdował się między innymi II Koncert skrzypcowy Metamorfozy Krzysztofa Pendereckiego z Anne-Sophie Mutter. Kompozytor wraz z małżonką przylecieli na to wydarzenie, a przy kolacji siedzieliśmy naprzeciw siebie. A ponieważ mawiał, że aby wypełnić wszystkie przyjęte zamówienia, musiałby żyć 100 lat, zapytałem: co aktualnie tworzy? I czy nadal codziennie zaczyna pracę wczesnym rankiem? Usłyszałem, że to już przeszłość; że anulował część zobowiązań – na przykład napisanie opery dla Wiener Staatsoper. Że komponuje przede wszystkim muzykę kameralną, która go teraz pochłania.
Kiedy się żegnaliśmy, nawiązaliśmy do kolejnego artystycznego spotkania w Poznaniu. Zapytałem, co chciałby wtedy wykonać?
– Credo – usłyszałem. – To jeden z najważniejszych moich utworów. Być może najlepszy? …
Przywołując dzisiaj w pamięci tamte chwile, zanotowałem wypowiedź jednej z koleżanek Mistrza z krakowskiej uczelni muzycznej: Kiedyś Krzysztof Penderecki zauważył: człowiek dochodzi w życiu do momentu w którym musi powiedzieć: wierzę. CREDO.
Wojciech Nentwig
29 marca 2020
